![]() |
| Nachod |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwory dworki pałace i zamki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dwory dworki pałace i zamki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 29 października 2016
Krótki wypad: Czechy- Austria. Dzień pierwszy.
sobota, 9 kwietnia 2016
Wojna religijna w Kotłowie i Radziwiłłowie w powiecie ostrowskim.
![]() |
| Prokatedra polskokatolicka w Kotłowie |
Pochłonięci marzeniami o dalekich podróżach czasem zapominamy, że tuż pod naszym nosem też są miejsca godne naszej uwagi. Wystarczy wsiąść w samochód i pojechać kilkanaście kilometrów dalej.
Zupełnie spontanicznie podczas Świąt Wielkanocnych ruszyliśmy rodzinnie na małą przejażdżkę. W zasadzie nie mieliśmy początkowo żadnego celu. Później ktoś rzucił: jedźmy do Kotłowa. Jako, że nie znam okolicy tak dobrze, to przyjęłam decyzję z milczącą aprobatą. Do Kotłowa pojechaliśmy przez wieś Parczew. Niby zwykła wieś, ale tak nie do końca. Jeden budynek zwrócił moją uwagę. Jak się okazało to dwór pochodzący z lat osiemdziesiątych XIX wieku. Obecnie od 1947 roku znajduje się tam szkoła podstawowa.
niedziela, 19 lipca 2015
Czerwcowy zawrót głowy. Na włościach Działyńskich i Poznańskich.
![]() |
| Zamek w Gołuchowie |
Dnia następnego ruszałam dalej. Czasem
się tak fajnie dzieje, że dzięki pracy można pojechać w jakieś ciekawe miejsce
i przy okazji pozwiedzać. Mnie się zdarzyło i cieszę się z tego przeogromnie. Spędziłam
dwa cudne dni z naturą w Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie. Ośrodek ten liczy
blisko 200 ha i powstał na terenie dawnej rezydencji magnackiej Jana
Działyńskiego i jego żony Izabelli z Czartoryskich. Zespół parkowo-leśny ma
sporo do zaoferowania zarówno dorosłym, jak i dzieciom. Niestety przez
przymusową opiekę i mini akcję ratunkową nie było mi dane zobaczyć zagrody
zwierząt. Żubry, daniele i dziki przeszły mi obok nosa. A ja taaaak lubię dziki.
J Na szczęście całą
resztą atrakcji mogłam się już cieszyć. Dodam, że konotacje rodzinne sprawiają,
że klimaty leśne i zwierzęce nie są mi obce i bardzo dobrze się wśród nich
czuję. Spaliśmy w „Oborze”- obiekcie edukacyjnym, który też jest bogaty w
pokoje gościnne. Nazwa nie wzięła się z niczego, kiedyś faktycznie była to
obora. Jedliśmy w miejscu, w których liczba wypchanych zwierząt i poroża
przekraczała normę krajową. Trochę przerażające, trochę klimatyczne. Zwiedziliśmy
natomiast jeszcze Muzeum Leśnictwa oraz Zamek, który był wisienką na torcie. Podobno
to taki mały Wawel.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


